Wielki Piątek

Wielki Piątek. Cisza. Milczenie Kościoła. I On – Jezus w ciemnicy.

To moment niezwykle przejmujący. Po hałasie Ostatniej Wieczerzy, po zdradzie, po ucieczce uczniów… zostaje sam. Zamknięty. Odrzucony. Skazany na noc.

Ciemnica to nie tylko miejsce fizyczne. To symbol wszystkiego, co w życiu człowieka jest ciemne: samotności, niezrozumienia, niesprawiedliwości, lęku. Jezus wchodzi w tę przestrzeń dobrowolnie – nie ucieka, nie broni się. Przyjmuje.

I właśnie tu rodzi się jedna z najgłębszych prawd Wielkiego Piątku:
Bóg nie jest daleko od naszych ciemności. On w nie wchodzi.

Jezus w ciemnicy nie czyni cudów. Nie przemawia tłumom. Nie uzdrawia. On po prostu jest. Milczący, związany, pozornie bezsilny. A jednak to właśnie wtedy dokonuje się coś ogromnego – solidarność Boga z człowiekiem aż do końca.

Można powiedzieć: każdy z nas ma swoją „ciemnicę”.
Czasem to grzech, z którym nie umiemy sobie poradzić.
Czasem cierpienie, którego nikt nie rozumie.
Czasem poczucie, że zostaliśmy sami.

I wtedy pojawia się pytanie: gdzie jest Bóg?

Właśnie tam. W tej ciemnicy. Obok.

Nie zawsze zabiera cierpienie.
Ale nigdy nie zostawia człowieka samego.

W Wielki Piątek nie patrzymy tylko na krzyż. Patrzymy także na tę noc – noc opuszczenia, ciszy, związanych rąk. I uczymy się, że miłość Boga nie polega na sile, która niszczy zło jednym gestem, ale na obecności, która przechodzi przez wszystko razem z nami.

Może warto dziś zatrzymać się przy Jezusie w ciemnicy i nie mówić zbyt wiele.
Po prostu być.

Bo czasem najgłębsza modlitwa to nie słowa, lecz obecność.

A On – choć milczy – rozumie wszystko.

Tadeusz Drobinski

proboszcz


Powiązane zdjęcia:

Możesz również polubić…

Pasek dostępności