Modlitewnik

 

Droga Krzyżowa

Nabożeństwo Drogi Krzyżowej

Droga Krzyżowa należy do najbardziej znanych nabożeństw. Jest jednak tak wtopiona w krajobraz wielkopostny, że chyba nie doceniamy jej znaczenia.

Ludowe to nabożeństwo przypomina drogę Jezusa z krzyżem z miejsca wydania wyroku (pretorium Piłata lub twierdzy Antonia) na miejsce jego wykonania poza murami Jerozolimy (aram. Golgota, łac. Calvaria, czyli Czaszka). Polega na medytacji Męki Chrystusa, połączonej z przejściem symbolicznej drogi wewnątrz kaplicy lub kościoła albo na zewnątrz. Drogę tę wyznacza 14 wydarzeń zwanych stacjami.

To kult oddawany w Jerozolimie przez pierwszych chrześcijan miejscom cierpień Chrystusa – który rozkrzewił się dzięki pielgrzymkom – wpłynął na powstanie tego nabożeństwa. Pierwsza pisemna wzmianka o “bolesnej drodze” pochodzi z 1228 roku, choć istnieją też relacje z VIII wieku o takich procesjach. Historycy podają, że wyraźną informację o “drodze krzyżowej” mamy od Ricolda z Montecroce z 1294 roku. Franciszkanie zaś, po przejęciu opieki nad miejscami świętymi w 1320 roku, ustalili porządek ich zwiedzania. Ale dopiero w końcu XVIII wieku ostatecznie ustalono liczbę, kolejność i lokalizację poszczególnych stacji. Samą nazwę wprowadził William Wey w 1458 roku.

Teksty biblijne nie podają dokładnie drogi krzyżowej Jezusa. Wiadomo, że skazani szli głównymi ulicami Jerozolimy. Zwykle nieśli tylko poprzeczną belkę krzyża, którą na miejscu umieszczano na stałym pionowym palu. Spośród 14 znanych stacji tylko dziewięć (I, II, V, VIII, X-XIV) ma potwierdzenie w ewangelicznych relacjach. Pozostałe (III, IV, VI, VII, IX) przekazała tradycja Kościoła.

Warto wiedzieć, że na mocy decyzji papieża Pawła VI jest możliwość uzyskania raz dziennie odpustu zupełnego za odprawienie Drogi Krzyżowej. Odpust zupełny jest to darowanie całej należnej kary doczesnej za dotychczas popełnione grzechy, rozgrzeszone już co do winy i kary wiecznej w czasie spowiedzi.

W nabożeństwie tym chodzi o rozważanie Męki Pańskiej polegające nie tyle na współczuciu Chrystusowi, ile na gotowości uczestnictwa w Jego cierpieniach dla dobra Jego Mistycznego Ciała, którym jest Kościół. Choć dominuje tradycyjna liczba 14 stacji, mamy możliwość przyjęcia nietypowej liczby, dla innego rozłożenia akcentów. Aby ułatwić medytację całego misterium paschalnego Jezusa, jedna z propozycji zawiera 15 stacji – ostatnia dotyczy Zmartwychwstania.

Celem Drogi Krzyżowej jest ożywienie wiary i apostolstwa; ukształtowanie postaw chrześcijańskiej pokuty, ofiarności i wdzięczności. “Postuluje się nadanie nabożeństwu formy rewizji życia”, czyli szerszego rachunku sumienia.

ks. Jan Sawicki

 

Droga Krzyżowa odprawiana w sercu

Droga krzyżowa wydaje się bardzo prostym nabożeństwem. Najczęściej uczestnictwo w niej polega na rozpamiętywaniu poszczególnych wydarzeń Męki Jezusa, wczuwaniu się w Jego przeżycia, współczuciu Jego cierpieniu. Takie podejście do drogi krzyżowej można by nazwać: “paradygmatem współczucia Jezusowi”.

Paradygmat ten przynosi z pewnością wiele owoców w życiu ludzi. Można jednak przeżywać to nabożeństwo na innych sposób, mianowicie według “paradygmatu współczucia Jezusa”.

Paradygmat współodczuwania Jezusowi może prowadzić do pewnych trudności. Szczególnie dla człowieka doświadczającego cierpień fizycznych, psychicznych lub duchowych droga krzyżowa przeżywana w ten sposób może być trudną praktyką. Samo nabożeństwo jest wysoce stylizowane, składa się jedynie z czternastu stacji – bolesnych wydarzeń, które opisują tylko pewne wymiary cierpienia, selektywnie traktują nawet samą Mękę i Śmierć Chrystusa. Ewangelie zdecydowanie bardziej kompletnie opisują ogrom i wie-lopłaszczyznowość cierpienia Jezusa, co widać w drodze krzyżowej “biblijnej” jaką w 1991 roku zaproponował Jan Paweł II. Życie ludzkie natomiast dostarcza jeszcze bardziej zróżnicowanych bolesnych doświadczeń. Co więcej, same teksty używane podczas drogi krzyżowej nie zawsze wydają się trafiać w sedno, docierać do rzeczywiście doświadczanych aspektów cierpienia i wypływających z niego pytań. Czasami człowiek bardzo cierpiący może czuć się głęboko niezrozumiany oraz całkowicie bezsilny podczas odprawiania tego nabożeństwa. U niektórych samo wchodzenie w odczuwanie cierpienia Jezusa wzbudza wiele niechęci, zahamowań, barier i oporów, gdyż przywodzi na pamięć własne niechciane doświadczenia. Inni z kolei, gdy wypływają na wierzch osobiste trudne sprawy, zaczynają wchodzić w ich rozpamiętywanie i ulegają pokusie “kręcenia się” wokół siebie i tylko przy okazji odprawiają drogę krzyżową.

OD CZEGO

Jak więc modlić się drogą krzyżowąj by była owocnym i przemieniającym doświadczeniem spotkania z cierpiącym Panem? Takiego spotkania, w którym On jest w centrum, a jednocześnie dotykany jest i uzdrawiany mój ból?

Często ludzie wczuwają się w mękę Jezusa zapominając, że droga krzyżowa obrazuje tak naprawdę głębię tego, do jakiego stopnia Jezus wszedł w sytuację człowieka. Tak, to nabożeństwo jest najpierw objawieniem współczucia, jakie Bóg ma dla człowieka. Jego współczucie sięga samych głębin ludzkiego cierpienia i śmierci.

Droga Krzyżowa to przestrzeń i czas na bezpieczną konfrontacje w atmosferze wiary z tym, czego się boimy, przed czym uciekamy, co wypieramy. Z jednej strony jest to ból i cierpienie, z drugiej – nasze wątpliwości co do dobroci a nawet istnienia Boga wywołane tymi doświadczeniami. Tymczasem nabożeństwo drogi krzyżowej sugeruje ważny fakt: On dlatego jest niewidoczny w cierpieniu, że właśnie wtedy jest bliżej nas niż kiedykolwiek indziej. A jest bliżej, gdyż nie przychodzi z zewnątrz jako nieczuły mocarz, który likwiduje cierpienia, ale od wewnątrz jako ten słaby jak my, by nam w tym bólu towarzyszyć. Droga krzyżowa wprawia nas w dostrzeganiu tego jedynego w swoim rodzaju sposobu obecności Boga przy nas.

Mówiąc dokładniej: chodzi o odkrycie życia Chrystusa w sobie, faktu, że nie tylko ja żyję, ale żyje we mnie Chrystus. Zostałem z Chrystusem przybity do krzyża (Św. Paweł). I nie może być inaczej, gdyż w istocie taka jest natura chrześcijańskiej egzystencji. Już na chrzcie zostaliśmy bowiem zanurzeni w Mękę, Śmierć i Zmartwychwstanie Chrystusa. Zostaliśmy w związku z tym włączeni w Jego cierpienie i On teraz cierpi w nas (ale także w nas zmartwychwstaje i dzięki Niemu możemy zmartwychwstawać). Wiele razy Jezus mówił o tym, że identyfikuje się z doświadczonymi bólem. Nabożeństwo drogi krzyżowej ma nam pomóc zrozumieć prawdę tych słów Chrystusa: ma mi pomóc odkryć Chrystusa, który idzie poprzez moje życie i niesie ze mną mój krzyż.

MODLITWA ŻYCIA

W tym świetle droga krzyżowa jest pewną “techniką”, ćwiczeniem duchowym, które może obudzić istotny wymiar modlitwy wewnętrznej, modlitwy w sercu. Ta zewnętrzna droga krzyżowa w obrazach, powieszona na ścianach naszych kościołów jest tylko impulsem, okazją, by uświadomić sobie głębię współodczuwania Pana ze mną. Także, by odkryć wewnętrzną drogę krzyżową, którą Pan czyni w moim życiu. Celem tej zewnętrznej jest naprowadzenie mnie na moje serce, bym odprawiał w nim drogę krzyżową, którą Pan czyni towarzysząc mi przez całe moje życie. Gdy dzięki wykonywanym podczas nabożeństwa gestom, wymawianym słowom, oglądanym obrazom, kontemplowanym symbolom obudzimy w sobie tę świadomość, wtedy tajemniczo odkryjemy, że w najstraszniejszych momentach, w ciemnościach był Pan. Był, a my go nie dostrzegaliśmy, bo Jego ciało było zorane biczem, Jego twarz zakrwawiona i przysłonięta spoconymi włosami i cierniami korony. Ten moment rozpoznania Pana to jest dopiero początek prawdziwej, wewnętrznej drogi krzyżowej, którą dalej możemy już odprawiać w sercu. Co więcej, możemy łatwo przenieść jej odprawianie w życie. Dlatego podczas modlitwy trzeba zwracać uwagę i wsłuchiwać się we własne serce, by nie umknął mi moment, w którym spadnie zasłona z moich oczu i ujrzę Pana przechodzącego obok mnie i niosącego mój krzyż. Wtedy przychodzi sposobność przyłączenia się do Pana, który współodczuwa ze mną w każdym moim cierpieniu, aż po doświadczenie śmierci. Gdy serce samo się modli pośród życia, wtedy łatwiej wziąć krzyż na każdy dzień.

ks. Jacek Poznański

 


Droga Krzyżowa

Wstęp

Mój mistrzu jakże pragnę powtórzyć w sobie Twoje życie, bo tylko w ten sposób, upodabniając się do Ciebie w szarej codzienności, pozwolisz dostąpić łaski wielkiego Twojego Miłosierdzia.

Przepełnia mnie pragnienie, by żyć tak jak Ty, po Kalwarię, po Krzyż – z miłości. Pragnę pokrzepiać się Twoim Słowem, Twoim Ciałem, wpatrując się w Twoje Serce, z wielką delikatnością i wrażliwością pełnić Wolę Twojego Ojca.

Pragnę oddychać Twoją miłością – niech pochłonie mnie gorliwość o dom Twój Panie, a troska o zbawienie dusz niech będzie polem codziennej mojej pracy.

Mało jest dusz, które rozważają mękę moją z prawdziwym uczuciem; najwięcej łask udzielam duszom, które pobożnie rozważają mękę moją.

Stacje Drogi Krzyżowej

STACJA I – Jezus na śmierć skazany


Panie, Ty znałeś bieg mających nastąpić wydarzeń, popatrz na mnie – co zwycięży:
strach czy miłość do Ciebie, która pozwoli trwać u Twego boku?

Błagam wesprzyj mnie swą łaską i ogarnij Swoim Miłosierdziem niezależnie od tego co uczynię.

Którys dla nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

STACJA II – Jezus bierze krzyż na swoje ramiona


Panie, to jakaś pomyłka!
Dlaczego się nie buntujesz, dlaczego milczysz?

Ja krzyża nie udźwignę, ja go nie chcę, nie zasłużyłam, to zbyt wiele… dlaczego tak na mnie Patrzysz?
Pamiętam… mówiłeś: “Kto chce pójść za Mną … niech weźmie krzyż…’ (Mt 16,24),
…tak, ludzka natura się wzdryga, ale kocham Cię Jezu i choćby krzyż me siły rwał – nie poddam się, bo zawsze mogę liczyć na Ciebie.

Którys dla nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

STACJA III – Pierwszy upadek Jezusa


Panie, co teraz będzie?
Ty już nie masz siły, a droga daleka…
Nie mają litości nad Tobą, a przecież to Ty nie złamałeś trzciny nadłamanej, ani nie zgasiłeś nikłego płomyka…

Proszę przemień spojrzeniem Twojego Miłosierdzia okrutne czyny ludzi.

Którys dla nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

STACJA IV – Spotkanie z Matką


Rozdzierający widok – Maryja Matka Miłosierdzia podbiega do Ciebie Jezu i w niczym pomóc Ci nie może, bo Ty sam wziąłeś nasze winy na siebie, jednak bliskość kochanej Osoby potrafi dodać siły.

Naucz mnie Panie wychodzić naprzeciw…

Którys dla nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

STACJA V – Szymon z Cereny pomaga dźwigać krzyż


Co za ulga, gdy ktoś przychodzi z pomocą…
Szymonie czy widzisz różnicę?
Jezus w milczeniu, resztkami sił idzie na przód, a ty?
Żołnierze Cię zmusili.

Teraz bardziej jestem podobna do Ciebie niż do mojego Pana, którego tak bardzo chciałam naśladować…

Którys dla nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

STACJA VI – Weronika ociera twarz Jezusowi


Jaka odważna kobieta, przedarła się przez mur strażników, by zwilżoną chustą otrzeć Twoją zmęczoną twarz…

Jakże wiele jeszcze muszę się nauczyć
– tu na krzyżowej drodze życia
– być miłosierną nie słowem,
ale czynem jak uczył nasz Mistrz.

Którys dla nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

STACJA VII – Jezus drugi raz upada pod krzyżem


Jak to, podnosisz się Panie?
W czym tkwi tajemnica Twojego zaparcia?
Nowych pokładów sił?
Ale ja już dalej nie dam rady.

Panie zmiłuj się nade mną i dźwignij mnie.

Którys dla nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

STACJA VIII – Jezus pociesza płaczące niewiasty


Córki Jerozolimskie – Ty Jezu zauważasz wszystkich dookoła, ja skupiam się na swoim cierpieniu.

Panie bądź i dla mnie Miłosierny.

Którys dla nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

STACJA IX – Jezus trzeci raz upada pod krzyżem


Już niedaleko mój Panie, miłość rozrywa Twoje Serce i z wielkim cierpieniem, ale dźwigasz się by iść na przód.

Boże, towarzyszenie Ci w każdej sekundzie Twojego cierpienia graniczy z cudem – gdyby nie Twoja łaska, już dawno musiałabym zawrócić.

Którys dla nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

STACJA X – Jezus z szat obnażony


Podłość ludzka nie zna granic – Jezu, jaki jesteś dzielny, wszystkie upokorzenia znosisz z miłości do Ojca i do człowieka, nie sprzeciwiasz się niczemu – bo do samego dna chciałeś wypić kielich goryczy.

Spraw by moje usta były miłosierne, gdy to ja w życiu przeżywać będę swoją dziesiątą stację.

Którys dla nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

STACJA XI – Jezus do krzyża przybity


Oto kres doczesnego zmagania, wycieńczony jesteś Panie…
Jednak resztkami sił rozchylasz ramiona, by dać światu znak, że czekasz na każdego człowieka z otwartymi ramionami…

Czy i tu jestem blisko Ciebie?

Którys dla nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

STACJA XII – Jezus na krzyżu umiera


Jezu, Pasterzu, co Cię spotkało za miłość, dobro, ciepło, prawdę?
Kona, umiera Nieśmiertelny…
Uszło z Ciebie życie, a z serca polały się jeszcze zdroje miłosierdzia…
Do ostatniej chwili szukałeś usprawiedliwienia dla oprawców.

Czy jestem pod krzyżem i trwam?
Czy szukam raczej drogi ucieczki, by nie patrzeć na zło?

Którys dla nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

STACJA XIII – Jezus zdjęty z krzyża i oddany swojej Matce


Zmrok okrył ziemię, martwe Twoje Ciało Panie z miłością przytula Maryja, współcierpi, boleje, ale nie traci nadziei.
Matko, i ja jestem blisko Ciebie…

Którys dla nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

STACJA XIV – Jezus złożony do grobu


Złożono Twoje Ciało do grobu Jezu, a Ty po trzech dniach Zmartwychwstaniesz, by jeszcze hojniej wylewać na nas Twoje Miłosierdzie.

Dziękuję Ci Boże, że w wtedy gdy ja wątpiłam, Ty nie zwątpiłeś we mnie nigdy.

Którys dla nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

Zakończenie

Boże pełen miłości i miłosierdzia, proszę nie opuszczaj mnie nigdy, bo bez Twojej łaski nic nie zdołam uczynić, ani dla Ciebie, ani dla siebie, ani dla innych.